Biblioteka

Naszą witrynę przegląda teraz 73 gości 
SP nr 391 im. Macieja Aleksego Dawidowskiego ps. "Alek"

Dzień dziecka w sportowym stylu PDF Drukuj Email

Dzień Dziecka obchodziliśmy w tym roku 30 maja, bo następnego dnia Boże Ciało i przedłużony weekend. Dzieci nie miały nic przeciwko temu. Piękna pogoda zachęciła nas do obchodów na naszym nowym boisku szkolnym.

Maluchy miały różne konkursy sportowe, wyścigi, malowanie twarzy i rąk farbami oraz słodkości. Klasy siódme i gimnazjalne wzięły udział w zawodach siatkówki i piłki nożnej, które przeprowadzone były w systemie pucharowym.

W siatkówce najlepsze okazały się dziewczyny z klasy II a gimnazjum.

Pasjonujący był finałowy mecz w piłce nożnej. Przez dłuższy czas prowadził zespół klasy II d, ale w drugiej połowie chłopcy z II c wyrównali i w regulaminowym czasie mecz zakończył się remisem. Zwycięstwo rozstrzygnęły rzuty karne i puchar powędrował do rąk reprezentacji klasy II d.

Największą publiczność zgromadził mecz piłki siatkowe:j nauczyciele kontra uczniowie. Nauczyciele zdeklasowali uczniów, którzy w panującym upale nie wykazali hartu ducha i odpowiedniej kondycji.

Wszystkim dzieciom: małym, większym i tym dorosłym życzymy wszystkiego najlepszego.


 
Zielona szkoła klas III PDF Drukuj Email

Poniedziałek, 21 maja
Kolejny rok i kolejny wyjazd z trzecimi klasami do Maróza, nad jezioro o tej samej nazwie. W tym roku jest nas dużo, bo aż 73 osoby, dlatego jechaliśmy dwoma autokarami. Podróż minęła spokojnie. Po drodze mieliśmy tylko jeden postój w okolicach Nidzicy.

Do ośrodka Syrenka w Marózie przyjechaliśmy koło południa. Po rozpakowaniu się zjedliśmy obiad, a po poobiednim odpoczynku poszliśmy nad jezioro i chętni mogli wykąpać się w jeziorze. Woda nie była nawet tak zimna jak myślałem. Ciepła wiosna zrobiła swoje i spokojnie można było wejść do wody nie zgrzytając zębami z zimna. Z kąpieli skorzystało dzięki temu prawie 30 osób.

Po wysuszeniu się wróciliśmy do ośrodka i mieliśmy czas wolny. Dzieciaki wykorzystały go w przeróżny sposób. Byli tacy co grali w kosza i siatkę, inni wybrali gry planszowe, jeszcze inni integrowali się międzyklasowo. Była też spora grupa, która wybrała się na zakupy do miejscowego sklepu. Znaleźli się też i tacy, którzy czytali książki lub uczyli się do popraw i zaliczeń...

Przed zmierzchem część osób raz jeszcze wybrała się nad jezioro, tym razem, żeby sobie posiedzieć lub pośpiewać piosenki przy akompaniamencie ukulele wziętego przez jednego z uczniów. Podziwialiśmy również ładny zachód słońca.

Dzień minął wszystkim zdecydowanie za szybko. Wieczór także okazał się zbyt krótki. No ale w końcu trzeba iść spać, bo jutro czekają niektórych wyprawy kajakowe i rowerowe.



Wtorek, 22 maja
Poranek przywitał nas piękną, słoneczną pogodą. Po śniadaniu pierwsza grupa mogła więc spokojnie zasiąść w kajakach i popłynąć na podbój rzeki Marózki. W tym roku sprawnych, oprócz mojej jedynki, jest niestety tylko 5 kajaków, więc musieliśmy podzielić wszystkich chętnych aż na 6 grup. Jak zwykle dopłynęliśmy do miejsca, w którym można wysiąść z kajaków i wykąpać się w rzece. Po krótkiej zabawie w rzece wróciliśmy na obiad do ośrodka.

W czasie obiadu nad Maróz nadciągnęły, zapowiadane wcześniej przez IMGW, burzowe chmury. Zaczęło grzmieć i padać, przez co poobiednia wycieczka rowerowa stanęła pod znakiem zapytania. W czasie zbiórki burza nadal kręciła się nad okolicą, więc odwlekliśmy start o godzinę w nadziei, że pogoda się poprawi. W międzyczasie nad ośrodkiem przeszła kilkuminutowa ulewa, ale później niebo przejaśniło się na tyle, że mogliśmy w końcu wyruszyć w trasę dookoła Jeziora Maróz.

W związku z niepewną pogodą z jazdy zrezygnowało kilka osób i grupa zrobiła się dużo mniejsza niż pierwotnie zakładaliśmy. Na szczęście po drodze wypogodziło się i całą, ponad 20-kilometrową trasę przejechaliśmy "na sucho". Pod koniec byliśmy już bardzo zmęczeni, więc gdy ujrzeliśmy znak naszej miejscowości, to wszyscy się bardzo ucieszyli.

Po kolacji zabrałem część uczniów do budynku "Miś", w którym pisali oni poprawy sprawdzianów z WOS-u i geografii. A wieczorem większość bawiła się w podchody i różne inne gry na terenie ośrodka. Wieczór także okazał się zbyt krótki. No ale w końcu trzeba iść spać, bo jutro czekają niektórych wyprawy kajakowe i rowerowe.

Środa, 23 maja
Poranek przywitał nas dziś bezchmurnym niebem, choć gdy przebudziłem się około 5 rano, to za oknem dominowała mgła, która zapewne świadczyła o zimnej nocy. Po śniadaniu wyruszyłem z kolejną grupą na kajaki. Było jeszcze cieplej niż wczoraj, a widoki na Marózce były tak samo piękne. Przy samym ujściu Marózki do jeziora przywitały nas odgłosy czterech żurawi, które wzbiły się w powietrze, gdy obok nich przepływaliśmy. Oczywiście znów była kąpiel w rzece i trochę problemów z przepłynięciem trudniejszych odcinków trasy.

Po powrocie mieliśmy jeszcze wystarczająco dużo czasu, żeby osoby chętne wykąpały się w jeziorze, na naszym kąpielisku. W ruch poszła nasza ogromna, dmuchana kaczka, na której dzieciaki wygłupiały się pływając.

Po obiedzie jedna grupa pojechała na wycieczkę rowerową, a ja popłynąłem z kolejną grupą na Marózkę. Tym razem, zamiast żurawi, przy ujściu Marózki czekał na nas piękny łabędź niemy. Ponieważ grupa złożona była z samych chłopców, to płynięcie szło nam dużo sprawniej i popłynęliśmy tym razem odrobinę dalej niż zawsze. Kulminacyjnym punktem spływu była oczywiście kąpiel w rzece, po której wróciliśmy do ośrodka.

Po kolacji kilka osób znów poprawiało WOS i geografię - tym razem odpowiadali ustnie. A wieczorem dziewczyny z klasy 3a zorganizowały dla wszystkich chętnych grę terenową. I tak minął kolejny dzień naszego pobytu na zielonej szkole.



Czwartek, 24 maja
Dziś przedostatni dzień zielonej szkoły. Kolejny dzień pięknej pogody. Ja tradycyjnie po śniadaniu wyruszyłem z jedną grupą na kajaki.

Po wycieczce i kąpieli w rzece wróciliśmy do ośrodka i czas do obiadu spędziliśmy na plaży, kąpiąc się w jeziorze.

Po obiedzie ostatnia już grupa wyruszyła ze mną na kajaki. Ponownie zabawa na Marózce była bardzo udana i wszyscy wrócili zadowoleni. W tym samym czasie ostatnia grupa udała się na rowerach do Swaderek, ale wracała tym razem inną, trochę dłuższą drogą.

A zamiast kolacji mieliśmy dzisiaj ognisko. Oczywiście były pieczone kiełbaski. A oprócz nich obsługa kuchni przygotowała nam również pieczywo czosnkowe, karkówkę, skrzydełka z kurczaka, zraziki zawijane i gorącą herbatę. Na ognisku siedzieliśmy ponad 2 godziny, po czym przyszedł czas na wieczorne zabawy. Dzisiaj ostatnia noc. Oby była spokojna...



Piątek, 25 maja
Ostatni dzień na zielonej szkole przywitał nas również ładną pogodą, choć niebo nie było już tak błękitne jak w poprzednich dniach. Po śniadaniu trzech wychowawców i osoby chętne wybrały się na dodatkową wycieczkę rowerową do Swaderek. Wybraliśmy się do gospodarstwa rybnego, żeby kupić sobie do Warszawy świeże, wędzone ryby. Po dojechaniu do gospodarstwa, zakupiliśmy sobie pstrągi i sielawę.

Żeby nie wracać tą samą drogą, pojechaliśmy z powrotem trochę dłuższą drogą, prowadzącą najpierw przez łąki i pola w okolicy miejscowości Nadrowo następnie przez wieś Nadrowo oraz wzdłuż Rezerwatu Przyrody Bagno Nadrowskie. Od Nadrowa jechaliśmy drogą asfaltową, więc jechało nam się bardzo przyjemnie.

Po dojechaniu do ośrodka zostało nam jeszcze sporo czasu żeby wykąpać się w jeziorze i posprzątać w pokojach przed wyjazdem. Z kąpieli skorzystały jednak tylko 2 osoby, może dlatego, że pozostali nie zdążyli się jeszcze spakować, a może dlatego, że zaczęło się chmurzyć i nad Maróz nadciągały ze wschodu ciemne chmury, z których przed wyjazdem trochę popadało.

Na szczęście pakowaliśmy się na sucho. Wyjazd nastąpił punktualnie o 14.30. Już po kilkunastu minutach byliśmy na S7, na której złapała nas ogromna ulewa. Momentami padał nawet grad a widoczność spadała prawie do zera. Na szczęście był to tylko przelotny opad i po kilkunastu minutach znów jechaliśmy w pełnym słońcu. To słońce chyba zbytnio rozleniwiło naszego kierowcę, który przy wjeździe do jednej z miejscowości nieznacznie przekroczył dozwoloną prędkość i został złapany na policyjny radar. Ta chwila nieuwagi kosztowała go na szczęście tylko 50zł i 2 punkty karne. Dalsza podróż minęła nam już bez niespodzianek i przy ładnej pogodzie. W Warszawie byliśmy o godzinie 17.30. O tej właśnie godzinie zielona szkoła przeszła więc do historii...

 
Zajęcia specjalistyczne PDF Drukuj Email

zajecia_specjalistyczne_small

 
Lato w mieście 2018 PDF Drukuj Email

lato_w_miescie_2018

Więcej informacji www

Zapisy do Warszawskiego Programu „Lato w Mieście 2018” www

 
Byliśmy jurorami EFA Young Audience Award! PDF Drukuj Email

EFA to międzynarodowe wydarzenie filmowo – kulturalne, skierowane do młodego widza w wieku 12- 14 lat z całej Europy. W tym roku odbyło się równolegle w 46 miastach z 37 europejskich państw. Polskę po raz szósty reprezentowało m. in. kino „Muranów”. I tam właśnie 6. maja uczniowie naszej szkoły pod opieką p.Koziarskiej zagłosowali na swój ulubiony film. Dzięki ich głosom wieczorem została wręczona Nagroda Młodej Publiczności Europejskiej Akademii Filmowej.

Młodzi jurorzy obejrzeli trzy filmy:

  • „Girl in flight”
  • „Hobbyhorse revolution”
  • „Wallay”

Po każdej projekcji następowała burzliwa dyskusja. Uczniowie prezentowali ciekawe i nietypowe spostrzeżenia, które świadczyły o ich dużej wiedzy oraz wrażliwości. Wszystkim skradł serca zaskakujący film o pasji do kucyków na patyku i większość z uczestników miała nadzieję na jego zwycięstwo.
Wieczornym zwycięzcą okazał się równie świetny „Wallay”.
Cieszymy się, że wśród naszych uczniów są prawdziwi znawcy i pasjonaci kina!

 
Zielona szkoła w Kotlinie Kłodzkiej PDF Drukuj Email

Zostawiliśmy naszą szkołę i pojechaliśmy na zieloną – do Kotliny Kłodzkiej.

Wyjechaliśmy w poniedziałek 9 kwietnia wczesnym rankiem. Nie mogliśmy podziwiać po drodze piękna budzącej się do życia na wiosnę przyrody, bo zasłaniały ją ustawione wzdłuż autostrady ekrany dźwiękochłonne. W przerwach między nimi udało nam się dostrzec pasące się na zielonych oziminach stada saren. Za Wrocławiem droga zmieniła się na krętą, dziurawą i wąską, ale pokazały się pagórki, dolinki i miasteczka Dolnego Śląska. Minęliśmy Ścinawkę Dolną, Ścinawkę Środkową i Ścinawkę Górną i z lekkim opóźnieniem zaparkowaliśmy trzema autokarami w Campie Radków prowadzonym przez biuro Chris. Po obiedzie uczniowie podzieleni na piętnastoosobowe grupy udali się na zajęcia. Po kolacji wszystkie grupy wzięły udział w grach i zabawach i dzieciaki poszły spać.

Organizacja w Camp Radków była perfekcyjna. Każdy dzień zaczynaliśmy od śniadania, po nim dwa półtoragodzinne bloki zajęć z instruktorami, pyszny obiad, przerwa, znów dwa bloki zajęć, kolacja i zajęcia wieczorne, codziennie inne. Nikt nie marudził i nie grymasił, bo nie było na to czasu. Gdy jedna grupa ćwiczyła łucznictwo, druga dzielnie wspinała się po ściance, trzecia odkrywała ślady paproci, owadów i widłaków na skałach na zajęciach z geologii. Kolejna grupa lepiła kotki, świnki i co kto tam chciał na ceramice, a jeszcze inni uczniowie na zajęciach rękodzieła mozolnie nizali koraliki na sznureczki i druciki, tworząc kolczyki, wisiorki, opaski i bransoletki. Jeździliśmy w grupach na wycieczki rowerowe do Wambierzyc. Po 680 schodach weszliśmy na Szczeliniec Wielki, skąd było widać ośnieżony szczyt Śnieżki i Szrenicy, Góry Wałbrzyskie, Góry Sowie, a z przeciwnej strony pasmo Śnieżnika. Przy pięknej pogodzie widok na Kotlinę Kłodzką był bajkowy. Drogą Stu Zakrętów wybraliśmy się również na skalne Grzybki. Najbardziej obłędne były Błędne Skały, wypełnione jeszcze zlodowaciałym śniegiem, śliskei, mokre, z wodą kapiącą z góry na głowę. Wszyscy przecisnęli się przez skalne szczeliny i wróciliśmy w komplecie do ośrodka.

Uczniowie zapamiętają zwiedzanie kopalni węgla kamiennego „Piast” w Nowej Rudzie. Ostatni raz węgiel wydobyto tu w 1994 roku, a teraz udostępniana jest do zwiedzania turystom. Poznaliśmy pracę górnika, a co chwilę straszył nas w ciemnościach duch kopalni chrumkając lub pukając zwiedzających w kaski. Wszyscy przeżyli, choć niektórzy pokrzyczeli sobie ze strachu.

Pogoda przez pięć dni była piękna: ciepła, słoneczna, nad polami śpiewały skowronki, zakwitły zawilce i fiołki. Jedzenie było pyszne, każdy mógł sobie wybrać to, co chciał i tylko raz nauczyciele zauważyli ucznia zdążającego do stołu z dużym talerzem, na którym leżał jeden plasterek ogórka. Delikwent pod czujnym okiem wychowawcy zawrócił po prawdziwe śniadanie. Uczniowie zaoszczędzili kieszonkowe, bo nie było gdzie wydawać pieniędzy, choć znalazł się spryciarz, który wyszedł z kopalni z okazałą dzidą.

Żal było opuszczać Kotlinę Kłodzką, ale wszystko ma swój koniec, więc w piątek, 13 kwietnia wyruszyliśmy po obiedzie do Warszawy. Stolica przywitała nas burzą z piorunami i w strugach ulewnego deszczu zakończyliśmy naszą wyprawę.


 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 6 z 62
Valid XHTML 1.0 Transitional
Valid CSS!